CELEBRITY
Węgrzy podjęli decyzję, Romanowski zaciera ręce. U Orbana włos mu z głowy nie spadnie! „Konieczny krok”

Marcin Romanowski może czuć się coraz pewniej jako „uchodźca”. Węgierski parlament wprowadził przepisy, które sprawią, że uciekinier PiS uśmiecha się od ucha do ucha.
Tragifarsa zatytułowana „Marcin Romanowski ucieka” zdaje się nie mieć końca. Tylko w ostatnich kilku miesiącach mieliśmy do czynienia z takimi zwrotami akcji, że mógłby powstać z tego scenariusz na film kryminalny. Najpierw poseł PiS nie zjawił się na przesłuchaniu ws. nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości, później przekonywał, że trafił do szpitala, bo jego życie wisiało na włosku. Okazała się jednak, że przeszedł niegroźny zabieg, a następnie… rozpłynął się w powietrzu.
Ostatecznie okazało się, że polityczny uciekinier z PiS jest na Węgrzech, gdzie uzyskał azyl przyjaciela Władimira Putina, Viktora Orbana. W międzyczasie Romanowski poczuł się na tyle pewny siebie, że zaczął stawiać polskim władzom warunki powrotu i zapraszać Budapesztu dziennikarzy, który opowiadał nawet o remoncie swojego węgierskiego mieszkania.
– Przechodzi niewielki remont, bo trzeba coś odmalować. Nie jest to wielki apartament, o którym pojawiały się w prasie informacje. Nie jakiś luksus, i nie jak ktoś twierdził, że jest od kuzyna Orbana, to były fejkowe informacje. Nie jest jeszcze w mieszkaniu wszystko gotowe, ale chciałem przed świętami żyć już na swoich śmieciach – opowiadał w „Super Expressie”.
Nowe przepisy skrojone pod Romanowskiego
Wygląda na to, że Romanowski poczuje się teraz jeszcze swobodniej w stolicy Węgier. Jak się okazuje, w połowie marca tamtejszy parlament wprowadził nowe przepisy, które musiały sprawić mu wiele radości. Upraszczając: jeśli węgierski sąd zdecydowałby, że polityka PiS należy wydać polskim władzom, od tej decyzji od teraz będzie mógł się odwołać prokurator generalny. Co dalej? Węgierski sąd najwyższy, mógłby uchylić decyzję sądu niższej instancji o przekazaniu poszukiwanego w Polsce polityka.